Trudne początki polskiego kolarstwa rekreacyjnego

Moda na jazdę na rowerze to zjawisko, które trudno uznać za nowe, przez pewien czas w Polsce fascynowała jednak przede wszystkim wąską grupę pasjonatów. Owszem, nie brakowało osób sięgających po stroje Pearl Izumi i inwestujących w wysokiej klasy bagażniki rowerowe, zdecydowana większość z nas o rowerach wiedziała jednak niewiele ograniczając się co najwyżej do śledzenia mniejszych i większych sukcesów polskich kolarzy. Poszukiwanie przyczyn takiego stanu rzeczy uświadamiało zresztą, że nie jest ich wcale mało, a ewentualny dystans, z jakim traktowane było kolarstwo miał swoje uzasadnienie.

Już sam zakup profesjonalnych strojów firm takich, jak Pearl Izumi był problematyczny, okazywało się jednak, że prawdziwe wyzwanie pojawia się wówczas, gdy wsiada się na rower. Promowany jako zdrowy sposób na przemieszczanie się rower w Polsce musiał lawirować pomiędzy samochodami, kierowcy nie zawsze byli zaś oceanami cierpliwości widząc na swojej drodze bagażniki rowerowe. W rezultacie osoby, które uważały kolarstwo rekreacyjne za swoją pasję, przez długi czas nie informowały o niej zbyt chętnie, a ich mentalność zmieniła się dopiero stosunkowo niedawno, w tym samym momencie, w którym zmieniło się również podejście otoczenia do rowerzystów.

0.00 średnia ocena (0% wynik) - 0 głosów